Małe szanse na zmiany na Węgrzech…

Dla przeciwwagi ubiegłotygodniowych informacji o potencjalnych zmianach na rynku czeskim tym razem pod lupę wzięliśmy jeden z najbardziej restrykcyjnych europejskich rynków w obszarze gier hazardowych online, którym są Węgry. Nad Dunajem niemal całkowicie zmonopolizowano branżę zakładów sportowych i kasyn w internecie. W lutowym wydaniu EEGReport Magazine o obecnej sytuacji na Węgrzech opowiedział Gabor Helembai:

EEGR: Rynek hazardu online na Węgrzech jest obecnie przedmiotem wielu dyskusji. Czy jest szansa na jego rozwój i licencje dla operatorów zagranicznych w najbliższych latach?

G.H.: Rzeczywiście, to co jest kontrowersyjne w obecnej procedurze uzyskiwania licencji węgierskiej to system dwóch etapów. Operator prywatny musi najpierw otrzymać koncesję od Ministerstwa Gospodarki Narodowej i dopiero w następnej kolejności może składać wniosek do krajowego regulatora ds. hazardu by móc działać na lokalnym rynku. Głównym problemem jest fakt, że Minister Gospodarki Narodowej ma pełną dowolność w uznawaniu komu przyznać koncesję a komu nie.

W praktyce jedyną firmą, która oferuje gry hazardowe online na Węgrzech jest Szerencsejáték Zrt., czyli spółka Skarbu Państwa. Ta tendencja ma również duży wpływ na rynek punktów stacjonarnych. Co ciekawe według obecnych uregulowań jedyną niezmonopolizowaną formą gier hazardowych online są kasyna, w których i tak 100% ma wspominania Szerencsejáték Zrt. W przypadku zakładów sportowych prywatni operatorzy są wykluczeni z rynku. Choć co ciekawe reklamy Unibet wciąż pojawiają się w mediach. Firma tym samym niejako idzie na wojnę z krajowymi władzami. (Zobacz: Reklama Unibet na ME w piłce ręcznej. Co dalej?)

Co zatem z operatorami, którzy nie mają licencji/koncesji na działanie na terenie Węgrzech?

Teoretycznie w ostatnich dwóch latach krajowy regulator blokował strony nielicencjonowanych operatorów. Oprócz tego zaczęły być prowadzone działania w celu karania tych podmiotów. Komisja Europejska wystosowała swoje uwagi dotyczące węgierskiego ustawodawstwa sugerując jego zliberalizowanie, jednak jak do tej pory nie widać żadnych efektów tych działań.

Wiadomo, że taki a nie inny stan rzeczy jest wynikiem działań politycznych. Niemniej jednak czy wiadomo jaki jest rozmiar rynku węgierskiego?

Muszę przyznać, że dane dotyczące ryku są bardzo ograniczone. W jego opisie może nam pomóc choćby przychód w wysokości 350 mln EUR Szerencsejáték Zrt. z tytułu zakładów sportowych w 2014 roku (zarówno online, jak i offline). Zakłady w internecie wygenerowały około 35 mln EUR a to jedynie rynek legalny, który nie bierze pod uwagę operatorów offshore.

Załóżmy, że rynek węgierski zostałby odpowiednio uregulowany. Jakie wskazówki dałbyś wszystkim podmiotom zainteresowanym działaniem na tym obszarze?

W chwili obecnej raczej trudno przyznać, że jest szansa na legalne działanie na Węgrzech. Nie widać także prognoz zapowiadających ewentualne zmiany w prawie. Zatem z uwagi na działania węgierskiego regulatora przeciwko podmiotom niezarejestrowanym radziłbym wycofanie oferty dla Węgrów.

Na koniec odchodząc nieco od Węgier, gdzie operatorzy powinni obecnie szukać swoich szans w krajach Europy Wschodniej?

Z tego co wiem krajami szczególnie obserwowanymi przez operatorów są Bułgaria i Rumunia, które stworzyły dla zagranicznych firm możliwości legalnego działania. W przeciwieństwie do omawianych w tym wywiadzie Węgrów postanowiono zliberalizować lokalny rynek. Mam nadzieję, że Węgrzy widząc działania swoich sąsiadów zmienią podejście do tematyki gier hazardowych i uświadomią sobie, że zarówno dla państwa, jak i dla operatorów i przede wszystkim graczy uwolnienie rynku będzie korzystniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.