Legislacja e-hazardu uzdrowi rynek

Rozmowa z Joanną Dzios, rzecznikiem prasowym Europejskiego Stowarzyszenia Gier i Zakładów EGBA, która ukazała się w dzienniku „Rzeczpospolita”.

Rzeczpospolita: Jak wygląda rynek e-hazardu w Polsce?

Joanna Dzios: Obowiązująca ustawa o grach hazardowych z 2009 r. za tło miała tzw. aferę hazardową i weszła w życie zaledwie kilka tygodni później. Restrykcje, które wprowadziła, ograniczyły liczbę produktów oferowanych przez operatorów z polską licencją wyłącznie do zakładów wzajemnych. Ponadto obowiązująca w Polsce 12-proc. stawka podatkowa jest jedną z najwyższych w Europie, co czyni tę ofertę jeszcze mniej atrakcyjną. Podatek jest pobierany od obrotu, więc dziś to klient, a nie operator, ponosi jego ciężar.

Rzeczpospolita: Jakie są następstwa takich regulacji?

Joanna Dzios: Takie regulacje prawne spowodowały, że więcej operatorów działa w szarej strefie. Na tym traci zaś i gracz, i państwo. Szara strefa to nie tylko brak wpływów z tytułu podatków odprowadzonych przez operatorów online, ale również brak kontroli państwa nad bezpieczeństwem użytkowników. Wysokie standardy bezpieczeństwa, które obowiązują operatorów zrzeszonych w EGBA czy też tych, którzy posiadają polską licencję, nie zawsze są respektowane przez podmioty działające w szarej strefie, a to ma ogromne znaczenie np. przy zagwarantowaniu ochrony nieletnich.

Rzeczpospolita: Czy inne kraje Unii Europejskiej radzą sobie lepiej z szarą strefą?

Joanna Dzios: W dużej części krajów europejskich regulacje są dużo bardziej prorynkowe, szara strefa jest mniejsza, a to oznacza większe przychody dla państwa i wyższą jakość tych usług. W Danii po zmianie legislacji, która w naszej opinii jest optymalna, szara strefa została zredukowana z 86 proc. do 5–10 proc. W Polsce funkcjonuje pięć licencjonowanych operatorów, w kilkakrotnie mniejszej Danii wydano aż 41 licencji. Dania czy Wielka Brytania postawiły na dostępność wszystkich typowych produktów e-hazardu, a także racjonalne opodatkowanie. Modelem duńskim inspirowały się Czechy, Holandia czy Szwecja. Otwarcie rynku i oparcie opodatkowania na systemie GGR, czyli podatku płaconym od sumy wpłat klientów pomniejszonej o wypłaty wygranych, to w naszej opinii jedyne skuteczne metody redukcji szarej strefy.

Rzeczpospolita: Model duński został przyjęty za wzór przy tworzeniu projektu ustawy zaproponowanego przez ministra Jarosława Gowina. Projekt rządowy zakłada zaś zwiększenie blokad dla nielegalnych operatorów. Czy te propozycje odpowiadają na problemy e-hazardu?

Joanna Dzios: W projekcie rządowym nie ma większych zmian, pojawiają się głównie nowe narzędzia blokowania jako sposób na walkę z szarą strefą. Nie da się jednak „naprawić” rynku przez wprowadzanie coraz większych restrykcji. Do tego potrzebne jest stworzenie warunków umożliwiających licencjonowanym operatorom wprowadzenie rynkowej, konkurencyjnej oferty. Samo blokowanie nie jest efektywnym sposobem walki z szarą strefą i bez zmian w podatku i dostępnej oferty produktów nie pozwoli na powtórzenie w Polsce sukcesu Danii, w której, jak wspomniałam, szara strefa wynosi dziś 5–10 proc. Projekt ministra Gowina, który wprowadza podatek od GGR oraz dopuszcza oferowanie pokera online, w większym stopniu odpowiada potrzebom rynku e-hazardu w Polsce. Choć też nie wprowadza pełnej oferty hazardu online, czyli również nie pozwala na skuteczną walkę z szarą strefę w skali w jakiej poradziła z nią sobie Dania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *