Bukmacher zawsze wygrywa

W krajach bogatszych na ryzyko uzależnienia najbardziej narażeni są ludzie raczej w starszym wieku – mówi Jacek Buczny, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Rzeczpospolita: Największa polska firma bukmacherska – STS – planuje ekspansję na rynki zagraniczne. Jak dużą popularnością cieszy się obstawianie wyników zawodów sportowych?

Jacek Buczny: To obecnie dominująca gałąź hazardu. Zjawisko to występuje głównie w miastach; w porównaniu z innymi formami hazardu jej rozpowszechnienie jest ogromne. Zdecydowany wpływ na rozwój tego procederu miało pojawienie się bukmacherów internetowych, co sprawiło, że ludzie uzyskali nieograniczony dostęp do hazardu. Nawet w krajach, gdzie jest on nielegalny, wystarczy, że osoba, która chce obstawić mecz, wykupi sztuczny adres IP, i może grać do woli.

Dlaczego ludzie wplątują się w bukmacherkę?

Można wyróżnić kilka głównych czynników: chęć poczucia adrenaliny, zaś w dłuższej perspektywie – zapomnienia o codziennych problemach. W bardziej zaawansowanej fazie hazard – podobnie jak alkoholizm – służy likwidacji nieprzyjemnego napięcia, wywołanego brakiem dostępu do pokera, ruletki itd. Większość ludzi zaczyna grać z ciekawości. Badania pokazują, że od hazardu częściej uzależniają się ludzie, którzy ogólnie mają skłonności do uzależnień – alkoholu, tytoniu – wynikające ze słabej samokontroli.

W jakim wieku zazwyczaj zaczyna się grać?

Zależy to przede wszystkim od kultury i zamożności danego społeczeństwa. Według badań w krajach bogatszych na ryzyko uzależnienia najbardziej narażeni są ludzie raczej w starszym wieku. Hazard jest tam rozrywką dla bogatych. W krajach biedniejszych kojarzy się on z wizją zarabiania, dorobienia się fortuny – w tym przypadku wszystkie grupy wiekowe są narażone w równym stopniu. Niestety ryzyko uzależnienia od zakładów bukmacherskich będzie rosło w związku z hazardem w sieci czy z coraz szerszym sponsorowaniem sportu przez tego typu firmy.

A ludzie nie zawsze zdają sobie sprawę, że bank – w tym przypadku bukmacher – zawsze wygrywa.

Źródło: rp.pl

Tagged under

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa