Kto wspiera kluby Bundesligi?

Dawniej, by reklamować się na koszulkach klubu Bundesligi, trzeba było wstawić do herbu jelenia zamiast lwa. Dziś nie trzeba się już tak gimnastykować. Przegląd sponsorów koszulkowych i stadionowych klubów Bundesligi pokazuje jednak, że komercjalizacja nie poszła w Niemczech bardzo daleko. Nadal najwięcej klubów ma wsparcie firm z regionu.

Wszystko zaczęło się w Brunszwiku. W 1973 roku tamtejszy Eintracht popadł w finansowe tarapaty. Jego prezydent Ernst Fricke wpadł na kreatywny pomysł znalezienia dochodów i postanowił wprowadzić do Bundesligi sponsorów koszulkowych. Oficjalnie było to w pierwszej dekadzie istnienia ligi niemieckiej zakazane. Działacze dolnosaksońskiego klubu dogadali się jednak z Guenterem Mastem, prezesem mającego nieopodal siedzibę producenta ziołowego likieru Jaegermeister, w sposób godny szefów Red Bulla. Na zebraniu zarządu zmienili klubowe logo. Zamiast lwa, wstawili do niego jelenia, czyli symbol marki Jaegermeister.

Nie można było reklamować firmy, ale własne logo na koszulce można było oczywiście mieć. Premiera miała się odbyć w styczniu, w meczu przeciwko Kickers Offenbach, jednak sędzia do niej nie dopuścił, bo herb był większy niż przepisowe czternaście centymetrów. Błąd naprawiono i 24 marca 1973 Eintracht Brunszwik zagrał przeciwko Schalke 04 z logiem Jaegermeistra na piersiach. Dostał za to pięćset tysięcy marek. Bundesliga weszła w erę sponsorów koszulkowych. W listopadzie tego samego roku DFB zezwolił na reklamy na strojach meczowych. Kolejne kluby mogły to już robić mniej kreatywnie.

Dość zaskakujące, że aktualnie w niemieckim futbolu w mocnym odwrocie są firmy bukmacherskie, zwykle nierozerwalnie związane z piłką nożną. Od czasu, gdy firma Bet-at-home zniknęła z koszulek Herthy, żaden klub Bundesligi nie reklamuje w centralnym miejscu firmy bukmacherskiej. Jedyną mocniejszą obecność hazardu zaznacza firma Merkur, produkująca automaty do gry i sponsorująca stadion Fortuny.

Rzadko spotykane są także inwestycje firm związanych z branżą internetową (tylko jeden przypadek – Indeed i Eintracht Frankfurt), informatyczną (SAP i Hoffenheim) oraz artykułów gospodarstwa domowego (TEDi i Hertha). Zaskakiwać może również słaba reprezentacja branży alkoholowej. Veltins sponsorujący stadion Schalke to jedyny aktualnie wyjątek. A przecież kiedyś to kreatywny producent likieru ruszył w Niemczech sponsoringową maszynę.

Tagged under

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa