Łatwo poznasz legalnego „buka”

Dlaczego mimo zagrożenia wysokimi karami, blokadą i utratą wygranych za udane typowanie wyników wielu polskich graczy wybiera ofertę nielegalnych bukmacherów? I jak znaleźć tych legalnych?

Na naszym rynku działa dziś legalnie siedem firm bukmacherskich (ósma otrzymała licencję, ale jeszcze nie rozpoczęła działalności). Wedle szacunków należy do nich jednak zaledwie 40 proc. rynku. Resztę opanowała szara strefa, czyli bukmacherzy, którzy oferują zakłady bez wymaganej licencji.

Dobra zmiana w bukmacherce

I tak jest jednak lepiej niż przed 1 kwietnia 2017 r. Tego dnia weszła w życie nowelizacja ustawy o grach hazardowych. Wcześniej szara strefa w bukmacherce przekraczała 90 proc. Przy wartości obrotów na rynku bukmacherskim szacowanej na 5 mld zł zł rocznie tylko 10 proc. tej kwoty przypadało na legalnie działające firmy. Resztę zgarnęli nielegalni bukmacherzy, którzy oferowali swoje usługi z zagranicy, nie płacili w Polsce podatków i nie podlegali polskiemu prawu. Dwóch największych operatorów gier losowych w Polsce, Bet365 i Bet-at-home, miało ponad 50 proc. rynku. Obie firmy to światowi giganci bukmacherscy, ale nie miały licencji na działalność w naszym kraju.

Szara strefa zaczęła się kurczyć po tym, jak weszła w życie wspomniana nowelizacja ustawy hazardowej. Resort finansów uruchomił Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą. Z początkiem lipca zaczęło się blokowanie stron firm bukmacherskich, które na polskim rynku działają bez licencji Ministerstwa Finansów i znalazły się w rejestrze zakazanych domen. Dostawcy internetu mają obowiązek blokowania takich domen. Muszą też ostrzegać graczy, że strona, na którą chcieli wejść, jest nielegalna i że za korzystanie z niej grożą kary. Blokowane są też wypłaty dla graczy od firm nielegalnie działających w naszym kraju.

Sposoby walki z nielegalną bukmacherką polski fiskus podpatrzył za granicą. – Blokowanie stron internetowych oferujących gry hazardowe bez wymaganego zezwolenia stosują Francja, Hiszpania, Włochy, Holandia, Estonia, Rumunia, Łotwa, Austria, Belgia – przekonywało Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu projektu nowelizacji ustawy hazardowej. – Blokowanie płatności dokonywanych na rzecz podmiotów oferujących gry hazardowe bez wymaganego zezwolenia – Litwa, Łotwa, Estonia – dodało.

Rynek bukmacherski patrzy na zmiany z nadzieją

Bukmacherzy, ci legalni, przyjęli nowe przepisy, blokowanie nielegalnych domen i wypłat dla graczy z radością. Cieszyli się, bo rosła liczba graczy, którzy korzystają z ich oferty, rosły też ich obroty. Szara strefa skurczyła się do 60 proc. na koniec 2017 r. Rosła też kwota wypracowanego przez bukmacherów z licencją podatku od gier. W 2016 r. było to 204 mln zł, na koniec zeszłego roku niemal dwa razy więcej – 396 mln zł. Szacowane obroty legalnej części rynku bukmacherskiego w Polsce w 2017 r. sięgnęły 3,3 mld zł. W kolejnych latach szara strefa miała się dalej kurczyć. Docelowo legalni bukmacherzy mieli mieć 80 proc. rynku. Cały czas rosnąć miały także dochody budżetu z podatku od gier organizowanych przez legalnych bukmacherów. Zyskać miał także sport, bo legalni bukmacherzy mają mieć coraz więcej pieniędzy, będą więc mogli hojniej wspierać kluby i ligi sportowe. Dostali też prawo reklamowania się w radiu i telewizji w godzinach od 22 do 6. Przyjęto tu rozwiązania podobne do tych, które dotyczą reklamy alkoholu.

A wszystko dlatego, że po tym, jak nowe przepisy weszły w życie, część nielegalnych bukmacherów wystraszyła się i zrezygnowała z oferowania swoich usług w naszym kraju. Pomogły też nowe brytyjskie przepisy, wedle których działający tam bukmacher nie może mieć więcej niż 10 proc. dochodów z rynków zagranicznych. Podmiotom działającym w Wielkiej Brytanii grozi też cofnięcie tamtejszej licencji, gdy firma generuje znaczną część przychodów na rynkach nieregulowanych, np. w Polsce.

Przedwczesna radość bukmacherów

Teraz okazuje się jednak, że radość okazała się przedwczesna. Część nielegalnych bukmacherów została w Polsce. Starają się działać, omijać zakazy i blokady. Co gorsza, jak twierdzą legalni operatorzy, firmy, które od nas wyszły, teraz wracają. Bardzo aktywne były przed niedawnym piłkarskim mundialem w Rosji i w czasie tych rozgrywek.

„W przyszłym tygodniu rozpocznie się największe na świecie wydarzenie sportowe. Piłkarskie święto potrwa cztery tygodnie, a my dajemy Ci szansę na jeszcze większe emocje, nagradzając darmowymi zakładami za każdym razem, gdy Twój faworyt wygra mecz. Wystarczy, że się zapiszesz i postawisz 55 zł na drużynę, która Twoim zdaniem zdobędzie puchar w przyszłym miesiącu. Jak myślisz, która drużyna jest skazana na zwycięstwo?”

– takie maile od jednego z bukmacherów nielegalnych na naszym rynku dostawali przed mundialem polscy gracze.

W ich wynajdywaniu nielegalni operatorzy posiłkują się swoimi archiwalnymi bazami danych. Dzwonią do byłych klientów, oferują swoje usługi i wprost instruują, jak można ominąć blokady wprowadzone przez prawo.

„Nowelizacja ustawy hazardowej nie rozwiązała problemu nielegalnej bukmacherki w Polsce. Pojawiają się nawet sygnały, że po tym, jak część nielegalnych firm bukmacherskich po zmianie przepisów wyszła z Polski, teraz tu wraca. Ci, którzy nie wyszli i tylko się przyczaili, czekając na to, co się wydarzy, teraz znów zaczynają bardziej agresywnie oferować swoje usługi”

– mówi Leszek Haba, szef marketingu w firmie Fortuna.

Jego zdaniem dzieje się tak, bo państwo przyjęło złą metodę blokowania nielegalnych bukmacherów. – Blokuje adresy URL zamiast serwerów. Adres łatwo zmienić i nielegalni bukmacherzy to robią. Zmiana serwerów jest o wiele trudniejsza. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Zwłaszcza jeśli obsługują operacje w kilku krajach – przekonuje Leszek Haba.

Branża bukmacherska skarży się, że Ministerstwo Finansów za rzadko aktualizuje rejestr zakazanych domen. Resort odbija piłeczkę. Mówi, że na bieżąco śledzi to, co dzieje się w internecie, i reaguje na nieprawidłowości.

Ale to nie wszystko. O utrzymywanie się dużej szarej strefy na rynku bukmacherskim legalni operatorzy obwiniają też polskie przepisy podatkowe. Twierdzą, że 12-proc. stawka podatku od gier jest jedną z najwyższych w Europie. Gdyby była niższa, zapewne zachęciłoby to bukmacherów, którzy dziś działają u nas nielegalnie, do wystąpienia o licencje do Ministerstwa Finansów. To ograniczyłoby szarą strefę na rynku bukmacherskim i przyniosło budżetowi państwa dodatkowe pieniądze z podatku.

Na razie jednak planów obniżenia podatku od gier nie ma.

Część graczy wybiera więc nielegalnych bukmacherów, bo ci oferują grę bez podatku, a więc taniej. – Oczywiste jest, że gracze szukają możliwości skorzystania z usług bukmachera, który nie pobiera 12-proc. podatku, choć firmy zarejestrowane w Polsce starają się zachęcić klientów działaniami reklamowymi, które ten wysoki podatek od czasu do czasu redukują – rozkładają ręce legalni bukmacherzy.

Nie specjalnie pomaga też znacząca podwyżka kar. Za sam udział w zakładach u nielegalnego bukmachera grozi grzywna w wysokości nawet 3,2 mln zł. Gracz traci też postawione pieniądze i wygraną.

Jak znaleźć legalnego bukmachera

Legalni bukmacherzy przekonują, że u nich żadne blokowanie wypłat, problemy z fiskusem i kary graczom nie grożą. Podpowiadają też, co zrobić, by trafić do operatora z licencją Ministerstwa Finansów.

– To bardzo łatwe – przekonują.

– Ministerstwo Finansów na swojej stronie internetowej publikuje listę firm, które mają taką licencję i w związku z tym mogą legalnie oferować zakłady – mówi Leszek Haba z Fortuny. – Każdy więc bez trudu może znaleźć taką listę – dodaje.

„Ale to nie wszystko. Każdy licencjonowany bukmacher w Polsce posiada odpowiednie oznaczenie na swojej stronie internetowej, które jednoznacznie informuje klienta, że operator ten posiada zezwolenie ministra finansów. Co więcej, tacy bukmacherzy posiadają na swoich witrynach skan decyzji o przyznaniu licencji wraz z jej numerem urzędowym”

– tłumaczy Łukasz Borkowski ze Stowarzyszenia „Graj Legalnie”.

Legalni bukmacherzy wskazują też wspomniany Rejestr Domen Służących do Oferowania Gier Hazardowych Niezgodnie z Ustawą. – Zamieszczone są na nim domeny operatorów, którzy działają w Polsce poza prawem. Można za jego pośrednictwem szybko zweryfikować, czy dany portal działa w Polsce legalnie. Trzeba jednak zaznaczyć, że lista domen wciąż nie jest kompletna, mimo że obejmuje około 2600 adresów internetowych – mówi Łukasz Borkowski.

Zwraca uwagę na to, że legalni bukmacherzy gwarantują również bezpośrednie wpłaty na konto bankow gracza i wypłaty z niego. Tymczasem nielegalni operatorzy sugerują korzystanie z różnego rodzaju portfeli internetowych, które pozwalają ominąć blokadę.

„To oczywiście nie zmniejsza odpowiedzialności karnoskarbowej osób, które korzystających z usług operatorów bez zezwolenia”

– mówi przedstawiciel Stowarzyszenia „Graj Legalnie”.

Źródło: Wyborcza.biz

Tagged under

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa