Polskiego sportu nie stać na tak twarde prawo

Polskie kluby są skazane na nierówną konkurencję z wieloma zagranicznymi. Potęgi sportowe w krajach, gdzie prawo wobec bukmacherów nie jest tak rygorystyczne, podpisują niezwykle dochodowe umowy sponsorskie. Kibice w naszym kraju, przy okazji transmisji telewizyjnych, oglądają ich logo dziesiątki razy, a polskie kluby… muszą w wielu przypadkach obejść się smakiem.

W naszym kraju działa pięciu licencjonowanych bukmacherów, którzy rocznie na sponsorowanie zespołów sportowych przeznaczają około 11 milionów złotych. W Danii, dla porównania, w ostatnim czasie wydano 42 licencje 28 podmiotom. W Wielkiej Brytanii tylko przez piłkę nożną reklamują się aż 23 firmy. Tam najwyższa umowa między klubem a bukmacherem przekracza – po przeliczeniu – 30 milionów złotych rocznie. Dla polskich klubów to abstrakcja!

Bukmacherzy, zostawiają w sporcie około jedenastu milionów złotych rocznie. W ostatnim roku przed zmianą przepisów mogliśmy natomiast mówić o czterdziestu milionach – mówi Joanna Dzios z EGBA EE, czyli Europej skiego Stowarzyszenia Gier i Zakładów. Z raportu przez nie przygotowanego wynika, że sprawa regulacji rynku bukmacherskiego w naszym kraju nie może już być odkładana na później. Zbyt wiele na tym straciliśmy i zbyt wiele możemy stracić w najbliższym czasie.

Coraz mniej pieniędzy

Przypomnijmy sobie zatem, że w 2009 roku polski sport przyjął od bukmacherów 40 milionów złotych, a już w następnym wskutek działania,.ustawy hazardowej” musiał poradzić sobie z tym, że ta branża przykręciła kurek do 10 milionów. Do dziś liga piłkarska nie może znaleźć sponsora tytularnego, a Wisła Kraków po tym, jak przymusowo rozstała się z firmą od zakładów, reklamuje na koszulkach tylko Tele–Fonikę, firmę należącą do właściciela klubu. Sport bezpowrotnie stracił łącznie 180 milionów złotych.

Przy okazji dochodziło do dziwnych sytuacji związanych z rywalizacją polskich drużyn z zespołami sponsorowanymi przez nielegalnych, bo niezarejestrowanych w Polsce bukmacherów. W siatkarskiej Lidze Mistrzów kilka lat temu Skra Bełchatów grała z włoskim klubem Diatec Trentino. Nazwa tej firmy teoretycznie nie powinna dotrzeć do polskich kibiców, ale z okazji tylko jednego meczu dotarła kilkanaście razy. Jeszcze większej rangi wydarzeniem dotyczącym podobnej materii było zorganizowanie sparingu reprezentacji Polski z Białorusią w… Niemczech. Zaskakujące dla polskich kibiców miejsce rozgrywania spotkania wynikało z chęci stworzenia sobie możliwości reklamowania bukmacherów.

Więcej w sobotnim wydaniu Przeglądu Sportowego, s. 2 i na przegladsportowy.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.