Nie jestem zwolennikiem zmonopolizowania rynku

adam lamentowicz

O sytuacji na rynku zakładów bukmacherskich w Polsce obecnie i po zmianie prawa a także o łączeniu zarządzania dwiema firmami w Polsce i Holandii z prezesem Zarządu Totolotek S.A. Panem Adamem Lamentowiczem rozmawiał Iwo Bulski.

Iwo Bulski: Firma TOTOLOTEK powstała ponad 20 lat temu i jest jedną z największych sieci bukmacherskiej w Polsce. Posiadacie ponad 320 stacjonarnych punktów naziemnych oraz prowadzacie operacje online na swojej stronie firmowej.
Sprawuje Pan funkcję Prezesa Zarządu od blisko 5 lat, wprowadza nowe rozwiązania biznesowe i utrzymuje wysoką pozycję zarządzanej Spółki. Jaka jest geneza Pana obecności w TOTOLOTKU?

Adam Lamentowicz: Do Intralotu i zespołu Totolotka dołączyłem w maju 2012 roku, w trudnym momencie dla Spółki, obarczonym wstrzymaniem działalności przez kilka miesięcy. Spółka wymagała restrukturyzacji i zmiany jej procesów, przy jednoczesnym pozyskaniu nowych zezwoleń (w tym na kanał sprzedaży online) i uruchomienia nowych produktów i przede wszystkim platformy internetowej.

Zostałem do tej misji zaproszony przez Intralot, i z chęcią podjąłem się tego wyzwania – które pozwoliło mi sprawdzić się w bardzo trudnym zadaniu na polskim rynku branży hazardowej, przy jednoczesnym powrocie do Polski po wielu latach przebywania za granicą.

Pierwsze 2 lata były bardzo trudne – gdzie cały zespół walczył ramię w ramię o przetrwanie firmy przy jednoczesnym zwiększaniu jej obrotów, zmianę profilu usług i koniecznych zmianach kadrowych w celu poprawienia sytuacji ekonomicznej i pozyskania nowych dla spółki kompetencji.

Dziś mogę powiedzieć że Spółka posiada stabilne 19% legalnego rynku bukmacherskiego i poza silnym brand’em ma również mocny i bardzo zaangażowany zespół, najszersze portfolio produktów (zakłady bukmacherskie Toto-Mix; Live; zakłady wzajemne Toto-Gol/Toto-Liga; gry wyścigowe – wyścigi konne i psów z Irlandii i Wielkiej Brytanii z transmisją na żywo w sieci punktów; a także gry Lotto dzięki współpracy z Totalizatorem Sportowym); kanał online który bardzo dynamicznie rośnie i sieć retail z dobrą średnią sprzedażą/POS. W tym samym czasie Spółka Totolotek jako jedyna firma z branży bukmacherskiej w Polsce uzyskała certyfikat odpowiedzialnej gry międzynarodowego stowarzyszenia European Lotteries.

Za nami trudne i bardzo pracowite lata, a przed nami kolejne wyzwania…

Iwo Bulski: Firma przez Pana zarządzana jest od roku 2005 częścią międzynarodowej grupy INTRALOT która działa w 57 państwach na 5 kontynentach. W Polsce i w paru innych krajach Grupa zdecydowała się na funkcjonowanie w systemie B2C – działalność operacyjna w zakresie eksploatacji bezpośredniej, głównym jednak celem działań Grupy jest praca B2B – dostarczanie rozwiązań biznesowych innym podmiotom rynku. Dlaczego w stosunku do Polski nastąpiła znacząca zmiana polityki Intralotu?

Adam Lamentowicz: Intralot to globalny gracz na rynku loteryjnym i to prawda, że na większości rynków na których działa dostarcza innowacyjne i wysoko wyspecjalizowane rozwiązania systemów i rozwiązań dla operatorów loteryjnych.

W niewielkiej ilości krajów Intralot działa jako operator loteryjny lub bukmacherski – zdecydowanie częściej zarządza systemem back-end lub wspiera działania operatora poprzez dostarczanie wyspecjalizowanych usług – w tym zarządzania procesami (w tym nadzór nad sieciami retail), zarządzanie ryzykiem, zarządzanie terminalami lub terminalami VLT i pozostaje dostawcą i architektem systemu i różnych tzw. wertykali – od gier loteryjnych i zdrapek poprzez gry wyścigowe i wirtualne aż po sport-betting.

W przypadku Totolotka sytuacja jest trochę inna. Totolotek jako jedna z niewielu firm w ramach grupy Intralotu jest samodzielnym operatorem – czyli firmą posiadająca zezwolenie i prowadzącą sprzedaż swoich produktów.

Intralot zawsze bardzo poważnie traktował rynek polski. Współpracował blisko z Polskim Monopolem Loteryjnym i startował w przetargach na dostawę systemu i terminali do Spółki Totalizator Sportowy jeszcze przed przejęciem Totolotka.

Zaangażowanie kapitałowe w Totolotka było związane z długofalowymi planami grupy Intralot względem polskiego rynku. Niestety polski rynek bukmacherski zdominowany jest dzisiaj przez firmy zarejestrowane poza Polską i nie działające w Polsce w oparciu o zezwolenia Ministra Finansów – zarówno z ramienia Totolotka jak i Intralotu liczę na nową ustawę hazardową i unormowanie tego rynku.

Iwo Bulski: Zarządzanie tak dużą ilością punktów oraz prowadzenie operacji w internecie wymaga posiadania przeszkolonego zespołu. Co może Pan powiedzieć o swojej strukturze operacyjnej w Polsce?

Adam Lamentowicz: Jestem bardzo dumny z naszego zespołu. Firma pracuje 7 dni w tygodniu w sieci retail i 24 godziny na dobę przez cały rok w sieci online. Jak na taką skalę, zasięg sieci retail w całej Polsce i zmianowy system pracy – nasz zespół 57 osób jest skromną strukturą – wszyscy mają pełne ręce pracy.

Cieszy dobra atmosfera i mocne identyfikowanie się pracowników z firmą. Nie należy zapominać o najważniejszym – z 320 punktów sprzedaży, ok. 260 to punkty własne – a tym samym z załogą ok. 500 osób która jest naszymi pracownikami. Kładziemy duży nacisk na szkolenia produktowe i sprzedażowe i staramy się tworzyć dla tych osób atrakcyjne schematy motywacyjne. Sieć nadzorowana jest przez doświadczony zespół – osoby które czują retail i w wielu przypadkach zaczynały swoją karierę w Totolotku w punktach sprzedaży.

Iwo Bulski: Nowo uchwalane prawo niesie ze sobą nowe wyzwania. Planowane ułatwienia podatkowe w sektorze bukmacherskim będą skutkować zwiększeniem konkurencji na rynku. Już w MF złożone są aplikacje 6 kolejnych firm – w większości operujących w Polsce z licencjami europejskimi. Jakie Pan przewiduje utrudnienia w prowadzeniu własnych działań I jak widzi Pan rynek w Polsce po zmianach?

Adam Lamentowicz: Dzisiejszy rynek bukmacherski w ponad 90% kontrolowany jest przez firmy typu off-shore – czyli zlokalizowane poza Polską, nie płacące w Polsce podatku od gier (najwyższego w UE i wynoszącego 12% od obrotu). Jest to sytuacja nienormalna – unikalna już na skalę światową – nie mówiąc o Unii Europejskiej gdzie nawet Rumunia i Bułgaria w dużym stopniu ograniczyły szarą strefę na swoich rynkach hazardowych blokując nielegalnych operatorów i normując stawki podatku.

Dzisiaj takim firmom jak Totolotek czy innym członkom Stowarzyszenia Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich zrzeszającym legalnych polskich operatorów, bardzo trudno jest konkurować z firmami, które nie płacą w Polsce podatków. Dlatego uważam że zmiany ustawowe są konieczne aby zacząć przywracać polskiemu rynkowi normalność – w ochronie interesów graczy, legalnych operatorów i Skarbu Państwa.

Liczę, że podobnie jak w Danii czy we Włoszech, na naszym rynku również stopniowo odwrócą się proporcje i 60-80% rynku będzie w strefie legalnej. Projekt ustawy zakłada blokowanie płatności i domen nielegalnych. Jest to krok w dobrą stronę. O ile to blokowanie będzie skuteczne i szybko wprowadzone w życie, w takim przypadku uważam że na rynku polskim będzie miejsce dla Totolotka i innych legalnie działających firm a także dla nowych rynkowych graczy którzy mogą zdecydować się na ten rynek wejść. My już dzisiaj konkurujemy z firmami typu .com oferującym swoje usługi z Malty i Cypru – tylko dzisiaj jest to walka na nierównych zasadach – co liczę że zmieni się przy nowej ustawie hazardowej.

Sieć retail jest i będzie ważnym elementem który jest znaczną barierą wejścia i silnym nośnikiem wiarygodności marki – ta sieć i doświadczenie z ponad 20 lat działalności na rynku polskim będzie mocnym atutem Totolotka i jego zespołu vs. nowi gracze rynkowi – którym tego doświadczenia z naszego rynku będzie brakować.

Iwo Bulski: Jest Pan jednocześnie odpowiedzialnym za prowadzenie działalności INTRALOT w Holandii. Jak łączy Pan oba te ważne wyzwania biznesowe, które z nich jest ważniejsze w Pańskiej ocenie?

Adam Lamentowicz: Łączenie tych ról od ponad 1,5 roku nie jest łatwe i wymaga częstych podróży między Polską i Holandią, ale większą trudnością jest to że obie firmy są bardzo różne od siebie. Skala operacji w Holandii jest wielokrotnie większa niż w Polsce ale to nie jest jedynym wyznacznikiem skali trudności czy skomplikowania projektu.

W Holandii Intralot nie jest operatorem – dostarczamy bardzo duży skomplikowany system i obsługujemy duże portfolio gier (w tym sport-book i zarządzanie ryzykiem) dla Nederlandse Loterij czyli państwowej Loterii Holenderskiej (odpowiednik Polskiego Totalizatora Sportowego ale z większym portfolio gier). Tym samym w Holandii pracujemy jak duża firma softwarowa zarządzająca systemem, terminalami w punktach sprzedaży i współuczestniczymy w rozwoju Loterii Holenderskiej dostarczając swój know-how – ale w roli dostawcy usług, rozwiązań, systemu.

Totolotek jest operatorem – czyli poza dbaniem o część technologiczną musimy prowadzić działania marketingowe/brandingowe, mieć stały kontakt z regulatorem w postaci Ministerstwa Finansów, Izb Celnych i Urzędów Celnych i przede wszystkim prowadzić sprzedaż poprzez własne punkty sprzedaży i własną domenę internetową/mobile.

Bycie operatorem wymaga wiedzy z każdej dziedziny działań – od sprzedaży i marketingu poprzez zagadnienia prawne i IT – to pełniejszy zakres niż bycie dostawcą systemu czy rozwiązań technologicznych –– ja lubię trudne projekty więc działanie jako prywatny operator jest odrobinę bliższe mojemu sercu, chociaż moje doświadczenie z Totolotka pomaga mi bardzo w codziennej pracy z Nederlandse Loterij. Myślę, że obie firmy (Totolotek i Intralot Nederland) zyskują na tej mojej podwójnej roli.

Iwo Bulski: Czy należy spodziewać się rewolucji na rynku hazardu po zmianach prawa oraz jakie jest Pańskie zdanie dotyczące zmonopolizowania części dotyczącej automatów i kasyn online?

Adam Lamentowicz: Nie jestem zwolennikiem zmonopolizowania rynku w jakiekolwiek dziedzinie. Jestem zdecydowanie za poprawnym nadzorem nad rynkiem i pilnowania przez regulatora/Państwo zasad odpowiedzialnej gry przez operatorów i wyeliminowania w jak największym stopniu szarej strefy z rynku automatów, kasyn online i zakładów bukmacherskich, ale monopolizacja to raczej utopijna misja – niesprawdzająca się w dłuższej perspektywie.

Grupy przestępcze zawsze znajdą sposób na naginanie prawa, a monopol uniemożliwia legalnym firmom wejście na rynek i legalną walkę konkurencyjną o klienta, która jest w moim mniemaniu najlepszym regulatorem i nadzorcą poprawności biznesowej – klient mający bogatą ofertę legalnych rozwiązań i konkurencyjny rynek wymagający od operatorów wysokiej jakości usług i profesjonalizmu wobec klienta nie skorzysta z oferty nielegalnej.

Państwo powinno wprowadzić przejrzyste i przewidywalne prawo (nawet bardzo surowe) i zająć się poprawnym nadzorem i egzekwowaniem tego prawa, ale wyższy poziom usług dla klientów i w rezultacie wpływy do budżetu zakładam byłyby możliwe gdyby polski ustawodawca pozwolił na kontrolowaną deregulację rynku w oparciu o licencjonowanych operatorów, które służby państwowe mogłyby sprawnie nadzorować – przy jednoczesnej ochronie tych legalnych operatorów przed nielicencjonowaną konkurencją.

Obawiam się, że przy wprowadzeniu monopolu na gry kasynowe online i automaty, nielegalne automaty nie znikną z ulic polskich miast tak szybko jak zakłada to ustawodawca, a gry kasynowe online pozostaną w dużej mierze w szarej strefie zamiast trafić pod nadzór Skarbu Państwa zgodnie z założeniami ustawy.

Wywiad przeprowadził
Iwo Bulski
E-PLAY

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.