Kontrą w bukmachera

Obstawianie zakładów sportowych to nieco inna bajka w porównaniu z innymi gałęziami ogólnie pojmowanego hazardu. Żeby wygrać w kasynie czy na loterii musimy mieć wyłącznie szczęście. W bukmacherce przydaje się również myślenie.

Dzięki używaniu własnego rozumu możemy swoje szanse na wygraną u buka zwiększyć. Albo możemy jej nie zwiększać, jeżeli gramy licząc wyłącznie na swoje przeczucia. Zasady typowania wyników sportowych dopuszczają pewne ruchy, dzięki którym nie tyle możemy być pewni wygranej, co zniwelować ryzyko porażki. Oczywiście w ściśle określonych sytuacjach.

Po pierwsze podpórka. Jest to zakład, który możemy postawić na rezultat wydarzenia, które może się zakończyć na trzy sposoby – wygraną, remisem lub porażką (1-x-2). Stosując podpórkę (1x, 12 lub 2x), stawiamy nie na jedno rozstrzygnięcie z trzech, ale na dwa (wygrana/remis, wygrana/przegrana lub remis przegrana). W ten sposób nasze teoretyczne szanse wynoszą nie 33%, ale już 66%. Oczywiście taki zakład ma dużo niższy kurs, ale może nam uratować cały kupon.

Podpieramy

Zakłady z podpórką stosuje się zwykle w kuponach akumulacyjnych, czyli składających się z wielu wydarzeń. Załóżmy, że obstawiamy wyniki wszystkich meczów danej kolejki ligowej, jednak co do jednego (lub kilku) z nich mamy mniejszą pewność co do wyniku. Wtedy, godząc się na jeden (lub kilka) mniejszy kurs, podpieramy cały kupon i dajemy sobie większą szanse na powodzenie całego zakładu.

Po drugie – kontra. Taki zakład także zwykle stosuje się w akumulatorach a jego zadaniem jest albo zagwarantowanie nam wygranej, albo zniwelowanie przegranej do zera. Przyjrzyjmy się temu na przykładzie.

Kontrujemy

Powiedzmy, że obstawiliśmy w zakładzie akumulacyjnym 8 wydarzeń, z których 7 nam już „weszło”, a ostatnie jeszcze trwa. Na nasz kupon postawiliśmy 100 złotych, a możliwa wygrana, w przypadku powodzenia całego kuponu wynosi 1500 złotych. I teraz, w zależności od tego, czy chcemy zapewnić sobie maksymalną pewną wygraną, czy też tylko „ubezpieczyć” naszą stawkę (tak, aby przynajmniej wyjść na zero), stawiamy nasza kontrę. Czyli zakład na wynik przeciwny niż ten, na który postawiliśmy nasze ostatnie zdarzenie.

Oczywiście pierwsza opcja jest dużo droższa. Ważna jest tu wysokość kursu przeciwnego. Załóżmy, że to będzie 1.90. Wobec tego równanie wygląda następująco:

1500 PLN (ewentualna wygrana) / 1.90 (kurs przeciwny) = ok. 789 PLN (tyle musimy postawić na wynik przeciwny, żeby z naszego kuponu wyciągnąć najwięcej w razie porażki ostatniego zakładu). Ile wówczas wygramy:

Nasz łączny wydatek to 789 PLN (stawka kontry) + 100 PLN (stawka naszego kuponu) = 889 PLN. Wobec tego naszym zyskiem będzie: 1500 PLN – 889 PLN = 611 PLN. Bez kontry, ale za to z większym ryzykiem kompletnej porażki, nasza wygrana wyniosłaby 1400 PLN (odejmujemy 100 PLN stawki za kupon). Sami musimy zdecydować, co nam bardziej pasuje, jednak jak widać mamy jakieś pole manewru.

Druga sytuacja, to kontra w celu zabezpieczenia postawionej stawki. Czyli z jednej strony liczymy na pełną wygraną, z drugiej – w przypadku porażki w ostatnim meczu – na zwrot stawki. Gramy sobie po prostu freebeta. Ile musimy postawić na nasza kontrę?

Równanie równie proste: 100 PLN (stawka za kupon)/ (1.90 – 1) = ok. 111 PLN

Czy to jest legalne? Oczywiście, że tak! Dla tych, którzy mają problemy z matematyką sami bukmacherzy oferują swojego rodzaju kontrę, czyli zamykanie zakładów przed czasem. Zanim nasz kupon nie zostanie rozstrzygnięty i nie jest przegrany, możemy go zamknąć szybciej, biorąc mniejszą, ale pewną wygraną. Czy to się opłaca? Nie. Kwota, jaką nam zaoferuje bukmacher będzie mniejsza niż ta, którą byśmy odebrali sami stawiając kontrę.

No ale za wszystko trzeba płacić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *