Fortuna graczami się toczy

Krajowi bukmacherzy zbierają owoce nowelizacji ustawy hazardowej. Obroty rosną, a zakładać chcą się klienci z coraz grubszymi portfelami.

Bukmacherom żyje się lepiej. Po wprowadzonej w 2017 r. nowelizacji ustawy hazardowej, dającej m.in. możliwość blokowania stron operatorów zagranicznych bez polskiej licencji, obroty działających legalnie w kraju firm gwałtownie wzrosły. Według szacunków Stowarzyszenia Graj Legalnie w ubiegłym roku sięgnęły one 5,1 mld zł, wobec 1,7 mld zł dwa lata wcześniej. Największy na krajowym podwórku jest kontrolowany przez rodzinę Juroszków STS, którego udział szacowany jest na 47 proc. Druga jest Fortuna, do ubiegłego roku notowana na warszawskiej giełdzie, której właścicielem jest fundusz Penta. Ma około jednej trzeciej rynku i z dynamiki rozwoju rynku jest bardzo zadowolona.

Mieliśmy w ubiegłym roku ponad 1,5 mld zł przychodów ze sprzedaży, odprowadziliśmy przy tym 207 mln zł podatku od gier. Na poziomie EBITDA zarobiliśmy 76 mln zł. Cały rok był bardzo udany dla branży, a dla nas — czym sami byliśmy zaskoczeni — najbardziej udany był nie okres mistrzostw świata w piłce nożnej, tylko grudzień, gdy sprzedaż była rekordowa — mówi Konrad Komarczuk, prezes spółki Fortuna Online Zakłady Bukmacherskie.

Internetowe przyspieszenie

Bukmacher już ponad trzy czwarte przychodów generuje w kanale internetowym, zwłaszcza dzięki klientom, którzy korzystają z aplikacji mobilnej.

Rosnące przychody to nie tylko efekt przechodzenia graczy z serwisów zagranicznych operatorów do licencjonowanych bukmacherów, ale też m.in. wzrostu popularności zakładów live i większej aktywności zarejestrowanych klientów — mówi Konrad Komarczuk.

U krajowych bukmacherów pojawili się też klienci, których wcześniej nie było.

W 2018 r. zaobserwowaliśmy znaczny wzrost liczby i aktywności klientów VIP, którzy prawdopodobnie przenieśli się do krajowych operatorów z zagranicznych serwisów. Nie chodzi o „zawodowych” graczy, którzy obstawiają często i traktują to jako źródło dochodów, tylko o klientów ze znacznymi przychodami, którzy są w stanie stawiać po kilkadziesiąt tysięcy złotych na jeden kupon. To z punktu widzenia obrotów firmy znacząca grupa — odpowiadają za około 10 proc. GGR, czyli przychodu bukmacherów pomniejszonego o wygrane — mówi Konrad Komarczuk.

Całość czytaj na: pb.pl

Tagged under

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

e-play

Archiwa