Jakie jest prawdziwe prawdopodobieństwo wygranej?

Każdy z nas zna jakiegoś pasjonata zakładów bukmacherskich, który twierdzi, że ma sposób na wygraną. Czy faktycznie jest to możliwe?

Dla prawdziwego pasjonata zakładów bukmacherskich wygrana nie jest najważniejsza. Liczy się przede wszystkim dreszczyk emocji przy obstawianiu, zastrzyk adrenaliny w oczekiwaniu na wyniki i radość, jeśli się trafiło. Tym bardziej, że wielu z nas gra na raczej symboliczne kwoty i nie robi z zakładów sposobu na życie. A jednak zdarzają się osoby, które stawiają sobie za punkt honoru wygrać jak najwięcej. Ich motywacją jest coś więcej niż tylko ślepy upór – to chęć wygrania jak najwięcej i pokonania systemu.

Na poziom potencjalnej wygranej w zakładzie bukmacherskim wpływa przede wszystkim zastosowany kurs. Sposób jego obliczania wydaje się być czymś oczywistym dla kogoś, kto każdą wolną chwilę spędza przy stoliku. Niemniej dla początkujących graczy warto pokrótce przypomnieć, w jaki sposób są ustalane owe tajemnicze liczby. Co sprawia, że kurs wynosi dokładnie tyle?

Tak jak wiele rzeczy w otaczającym nas świecie, kurs bukmacherski bazuje na matematyce, a konkretnie – na prawdopodobieństwie tego, że dane wydarzenie zakończy się określonym wynikiem. To bukmacherzy, pracujący dla firm prowadzących zakłady, bazując na swojej wiedzy i analizie, określają to prawdopodobieństwo. I nie ma dla nich znaczenia, czy chodzi o wynik meczu piłkarskiego, długość skoku narciarskiego czy też wygraną konkretnego polityka w wyborach. Historia wyników, nastroje społeczne – wszystko to biorą pod uwagę przy swoich szacunkach.

Bukmacherzy przypominają nieco analityków giełdowych. Ich zadaniem jest zebrać jak najwięcej informacji, a następnie przeanalizować je i stwierdzić, jakie są szanse każdego z możliwych rezultatów. Nie ma bukmacherów znających się na wszystkim, ale należy przyjąć, że każdy z nich w swojej dziedzinie jest absolutnym znawcą. I to właśnie ten znawca określa prawdopodobieństwo. Aby otrzymać kurs bukmacherski, należy je przekształcić za pomocą prostego wzoru uwzględniającego marżę firmy przyjmującej zakłady.

Skoro za wszystkim stoi stara, dobra królowa nauk – matematyka – wydawać by się mogło, że wystarczy jedynie dobrze wszystko policzyć i wygraną mamy w kieszeni. Nic bardziej mylnego. Na liczeniu opiera się na przykład brydż, są też inne gry, gdzie strategia zwycięzcy opiera się na matematyce i zarządzaniu niepełnymi informacjami. Oczywiście, przy obstawianiu wyniku meczu też można policzyć prawdopodobieństwo wygranej, nawet z uwzględnieniem danego czynnika. Ale każde takie wyliczenie będzie jedynie teoretyczną wartością, która niekoniecznie musi pokrywać się z prawdą. Rzeczywistości nie da się ując w procentach.

W przeciwieństwie do choćby brydża, gdzie prawdopodobieństwo wyłożenia konkretnej karty jest znane, tutaj liczba czynników wpływających na rezultat jest ogromna. Weźmy choćby sportowca, na którego stawiamy – może mieć gorszy dzień, może być w kiepskiej formie, mogą go rozpraszać problemy osobiste, może wreszcie źle reagować na pogodę. Stuprocentowa pewność takiego przewidywania jest niemożliwa, ponieważ żaden z obstawiających nie ma pełnej wiedzy, a bazowanie na danych historycznych o niczym nie świadczy.

Oczywiście prawdopodobieństwo poprawnego wytypowania wyniku nie jest może tak niskie jak przy wygranej w europejskim lotto, ale nie można zakładać, że to będzie bułka z masłem. Dlatego bliżej takiemu typującemu do analityka giełdowego, który musi brać pod uwagę szereg czynników wewnętrznych i makroekonomicznych, aby prognozować zmianę kursu akcji. Poza tym na sam koniec istotna jest też motywacja. Rzadko kiedy ktoś zadawałby sobie tyle trudu, aby czerpać po prostu frajdę z obstawiania. Przy tego typu analizach w grę wchodzi chęć zarobku. A ta motywacja niesie ze sobą ryzyko popełnienia błędu. Po co tak się starać i znajdować potwierdzenie dla ustalonego kursu? Można ulec błędom poznawczym i próbować obstawiać wbrew trendom, z nadzieją na wyższą wygraną – bo tak wskaże nam “analiza”. Ale na dłuższą metę to nigdy nie jest dobry pomysł. Kiedy gra się przeciwko systemowi, zazwyczaj się przegrywa – i to boleśnie.

Zakłady bukmacherskie znakomicie sprawdzają się jako forma spędzania wolnego czasu. Jako przyjemny zastrzyk adrenaliny, związany z oczekiwaniem na wynik meczu. Jako urozmaicenie pasji, jaką jest kibicowanie. Kiedy zmienia się w pełnowymiarową pracę, obłożoną analizami i nastawioną na pokonanie zawodowego bukmachera, chyba warto zastanowić się, czy gdzieś po drodze nie umknęła nam radość z obstawiania. Jest spore prawdopodobieństwo, że tak. I nie potrzeba na to skomplikowanych wyliczeń.

Tagged under

3 Comments

  1. Ziomek Reply

    Spoko artykuł, ale liczenie prawdopodobieństwa to nie wszystko – bukmacher ma przewagę w postaci marży, o którą koryguje kurs na wydarzenie. Żeby to zobrazować najprościej – jeśli zakładasz sie z kumplem w rzucie monetą, to bedzie kurs 2,0 na orzełka i 2,0 na reszkę. Jak zakładasz się z bukiem to kurs będzie 1,95 na orła i 1,95 na reszkę. I te 5% to jest właśnie ta marża – niezależnie co wypadnie, bukmacher jest zarobiony… Powodzenia w typowaniu mimo tego 🙂

  2. piotr Reply

    Dziś jest, jutro nie wiem, na amazonie za darmo książka „Sports Betting. What are the real chances to win?:…. tam autor pokazuje jakie są szanse na wygraną. analiza ciężka ale wartościowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Archiwa